Newsletter Willi Lentza! Zachęcamy do zapisów! Szczegóły
Terminy zwiedzania uległy zmianie! Zapraszamy do zapoznania się z kwietniowym grafikiem. Zwiedzanie
Zapraszamy na kolejny pokaz spektaklu Zatrudnimy starego clowna! Zapowiedź wydarzenia
Frida. Kolekcjonerka z Westendu. Zapowiedź wydarzenia
Lex Drewinski w Willi Lentza. Relacja
Prof. Katarzyna Dondalska przedstawia. Mozart da camera Zapowiedź koncertu
Jazz w Willi. Ikony Kultury. Grzegorz Ciechowski. Koncert Radosława Bolewskiego i Macieja Tubisa. Relacja
Ad Astra. Willa Italia. Zapowiedź koncertu
Felieton | Autorka: Monika Gapińska

A może tak city break bez wyjeżdżania gdziekolwiek?

- Błagam, nie pytaj mnie czy gdzieś wyjeżdżam na majówkę i czy mam zaplanowany jakiś city break do Włoch albo Hiszpanii. Otóż mam zamiar zrobić sobie city break bez wyjeżdżania gdziekolwiek. Zostaję w Szczecinie! – już na wejściu do kawiarni zastrzegła moja przyjaciółka, z którą umówiłam się na pogaduchy przy kawie.
Jak się okazało, w firmie, gdzie ona pracuje od niedawna, młoda ekipa współpracowników niemal za dziwactwo uważa pozostawanie w domu podczas majówek i weekendów. Zatem już od prawie miesiąca moja przyjaciółka wypytywana jest, czy może planuje weekend w Barcelonie, czy chce spędzić kilka dni na zwiedzaniu Krakowa albo majówkę w Berlinie. Takie wyjazdy turystyczne do dużych miast mają swoją atrakcyjnie brzmiącą nazwę (a ostatnio nielubianą przez moją przyjaciółkę) – to właśnie "city break". Wraz ze zbliżającymi się tak zwanymi długimi weekendami, czyli w okolicy 1 i 3 maja, jak też w czerwcu, kiedy święto Bożego Ciała, wolne od pracy, również nieco wydłuża weekend, internet zalewają podpowiedzi promotorów turystyki, gdzie najlepiej udać się na city break, jakie kierunki są właśnie trendy, gdzie można spodziewać się wielu turystów, a jaki wyjazd gwarantuje miejsca mniej oblegane, i tak dalej, i tak dalej.

Modną nazwę "city break" pozwoliłam sobie wymienić przy przyjaciółce dopiero po tym, jak dojadłyśmy porcję serniczka i tuż po domówieniu jeszcze tiramisu. Podobno jak człowiek przyswoi odpowiednią ilość cukru, robi się bardziej pokojowo nastawiony do świata. Przynajmniej ja tak mam. Kiedy zatem uznałam, iż moja przyjaciółka już ma w organizmie sporo substancji słodzących, wypaliłam znienacka:

 – Co będziesz robić w ten swój majówkowy city break bez wyjeżdżania gdziekolwiek? – zapytałam. – Pewnie zrobisz porządki w szafach, wypierzesz firany, umyjesz okna i lodówkę, a wieczorami będziesz przysypiać ze zmęczenia na kanapie, przy kolejnych odcinkach "Genialnej przyjaciółki".

Tak naprawdę w tym zaczepnym pytaniu zawarłam własne plany na city break bez wyjeżdżania gdziekolwiek. Jednak zbesztana przez przyjaciółkę – i za jej namową – postanowiłam zostać ... turystką we własnym mieście. Brzmi to może trochę dziwnie, ale już się cieszę choćby na odwiedzenie miejsc, w których – o wstydzie! – byłam lat temu... lepiej przemilczeć. Mimo iż mam je pół godziny, a może i bliżej. od domu.

Listę zadań na city break bez wyjeżdżania gdziekolwiek mam długą. Jest na niej choćby wycieczka nad Jezioro Szmaragdowe, spacer po bulwarach nad Odrą, rowerowa przejeżdżka po Puszczy Wkrzańskiej, gimnastyka w Parku Kasprowicza przy muzyce klasycznej, wraz z orkiestrą smyczkową Baltic Neopolis Orchestra, i koniecznie sobotnie wydarzenia w Willi Lentza: debata o wartościach w kulturze oraz koncert w ramach festiwalu Szczecin Classic. "A la polacca” – taki tytuł tego wieczoru, a w programie same perełki, choćby utwory Mikołaja Piotra Góreckiego czy Grażyny Bacewicz, a na scenie mistrzowie: Agata Szymczewska – skrzypce, Emanuel Salvador – skrzypce i Andriy Viytovych – altówka. Uczta dla ducha!

Zatem internetowe reklamy typu: "Masz wolne w majówkę? Wykorzystaj dobrze ten czas na intensywny city break", nie zachęcą mnie do zmiany planów. W tym roku podczas majówki mam zamiar być turystką we własnym mieście i spędzić ten czas bardzo przyjemnie. A "Genialną przyjaciółkę" też z pewnością wtedy obejrzę...