Terminy zwiedzania uległy zmianie! Zapraszamy do zapoznania się z listopadowym grafikiem. Zwiedzanie
Zachęcamy do zapoznania się z najnowszym felietonem Moniki Gapińskiej. Kilar czy Ogiński? Polonez na studniówkach i... weselach
Już 22.11 w Willi Lentza odbędzie się koncert pn. ‘’Magiczny świat muzyki’’. Więcej...
Zapraszamy na kolejny koncert z cyklu JUVENUM HORTUS. Tym razem prof. Katarzyna Dondalska przedstawi głosy przyszłości. Więcej...
Nagroda Magazynu VIP dla Willi Lentza! Szczegóły
Wyniki konkursu ‘’Listy do Augusta’’ Szczegóły
Relacja z wernisażu kolaży ‘’Tak wygląda prawdziwa poetka’’ oraz dyskusji debaty z cyklu „Wartości w kulturze – biografie, autobiografie, listy…” Więcej...
W piątek i sobotę (7 i 8 października), w Willi Lentza rozbrzmiewała przede wszystkim muzyka saksofonowa. Więcej...
Relacja z finisażu wystawy Człowiek | Przestrzeń. Więcej...

W Willi Lentza i w Kulturze - felietony

Felieton | Monika Gapińska

Kilar czy Ogiński? Polonez na studniówkach i... weselach

Jako że wśród znajomych jakoś nikt ostatnio nie organizował wesel, z kolei w mojej rodzinie wszyscy dorośli już dawno mają za sobą własne śluby (a kolejne pokolenie jeszcze jest za młode na takie życiowe szaleństwa miłosne), bywalcem weselnym nie jestem i zupełnie nie znam się na weselnych trendach. Moja wiedza na temat preferencji nowożeńców co do popularnych piosenek wybieranych na pierwszy taniec młodej pary, oscyluje wokół takich hitów, jak "Wielka miłość" Seweryna Krajewskiego, albo "Windą do nieba" grupy 2+1. Takie piosenki bywały wykonywane kilkanaście lat temu, a może było to nawet dwie dekady temu. Przypomina mi się jeszcze przebój "Gitan", którą w wersji oryginalnej wykonywał po francusku niejaki Garou, z kolei na weselu moich znajomych z utworem próbował sobie poradzić wokalista wynajętego zespołu. Niestety, jego wersja nie przypominała w wymowie – czy raczej śpiewie – żadnego nowożytnego języka. To był raczej konglomerat kilku języków, całkowicie nikomu niezrozumiały. Może gdyby ta dziwna wersja została wykonana na przykład po oczepinach (czytaj: po wielu toastach), to – kto wie – pewnie paru weselników znakomicie by odczytało przebój jako zaśpiewany czysto po francusku.
Felieton | Monika Gapińska

Czy jesteś akompaniatorem? Na pewno!

Ogromnie szanuję akompaniatorów. Ludzi, którzy stoją w drugim rzędzie. Mimo umiejętności, zwykle nabywanych podczas długiej i ciężkiej nauki w akademiach muzycznych, to właśnie akompaniatorzy zgadzają się z tym, by nie być na pierwszym planie i by to nie na nich spadał cały splendor podczas występu.
Felieton | Jakub Stefek

Polonez

Polonez to taniec, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Wszak każdy z nas przypomina sobie szkolne zajęcia i próby, a także występy czy uroczystości. Korowód par towarzyszy wielu balom i okazjom. Prosty, dostojny krok możliwy jest do szybkiego opanowania przez każdego. Wielu potrafi nawet wykonać niektóre figury, a przejście przez tunel tańczących par od zawsze jest radosnym i niezapomnianym przeżyciem. Nie bez powodu. Najstarsi protoplaści poloneza to ludowe tańce weselne. Na początku XVII wieku tak zwany chodzony zaczął zyskiwać popularność wśród szlachty.
Felieton | Monika Gapińska

Jeszcze będę pisać listy. Obiecuję!

Kto z Państwa ostatnio napisał list? Nie, nie mejl, nie wiadomość przesłaną messengerem, ale tradycyjny list na kartce papieru? Założę się, że dziewięć na dziesięć osób odpowie, iż w kilku ostatnich dekadach nie napisało listu. Od razu dopowiadam – ja też jestem w owej dziewiątce osób. Zatem należy mieć nadzieję, że liczba piszących listy znacznie się powiększy wraz z ogłoszonym przez Willę Lentza konkursem na list do Augusta Lentza.
Felieton | Monika Gapińska

Czy muzyce potrzebne są etykiety?!

Niedawno rozmawiałam z szefową fantastycznej, szczecińskiej orkiestry smyczkowej Baltic Neopolis Orchestra. Otóż Emilia Goch – Salvador opowiadała mi o planowanym koncercie w Willi Lentza, podczas którego zabrzmi muzyka Karola Szymanowskiego. Usłyszałam wtedy, że utwory polskiego kompozytora zagrają dwaj artyści absolutnie zakochani w jego muzyce: Portugalczyk Emanuel Salvador i Brazylijczyk Ronaldo Rolim. Najpierw wydało mi się to bardzo interesujące, że muzycy z tak innego obszaru kulturowego niż Polska, zafascynowali się właśnie muzyką Szymanowskiego. Ale zaraz potem uświadomiłam sobie, jak łatwo wpaść w stereotypowe myślenie i przykładanie etykiet muzyce. Zwłaszcza że przecież nie o to chodzi w sztuce. Gdyby zatem kierować się narodowością, to Salvador raczej powinien grać fado,.a Rolim – bossa novę...
Felieton | Monika Gapińska

Nowy sezon, czyli... Wiele ekscytujących wydarzeń przed nami!

Przejrzałam weekendowe serwisy internetowe, a tam: "ostatni plenerowy koncert", "ostatnia tego lata potańcówka", "już ostatni w te wakacje seans", itd., itd. Brzmi to wszystko trochę przygnębiająco, prawda? Szczególnie, kiedy zaraz po lekturze owych artykułów, wieszczących zakończenie wakacyjnej laby (bo nawet jeśli wielu z nas wcale nie leniuchowało wtedy na urlopie, to latem żyje się jednak jakby w innym rytmie, mniej pośpiesznie), wyobraźnia podsuwa nam niezbyt optymistyczne obrazki: jesienną słotę, kiedy to lepiej nie wychodzić z domu bez parasola, brudne ślady, na podłodze, psich łap tuż po powrocie ze spaceru, krótkie dni, kiedy nawet mocna kawa nie pomaga, gdy ma się zaplanowane obejrzenie całego sezonu serialu w jeden wieczór albo przeczytanie książki do końca, nawet wtedy, kiedy pozostały nam zaledwie dwa rozdziały.
Felieton | Monika Gapińska

Czy muzyka ma płeć?

Poszukując niedawno prezentu urodzinowego dla dziewczynki, która chciałaby zacząć naukę gry na gitarze, ale jeszcze nie posiada instrumentu, przejrzałam asortyment sporej ilości sklepów internetowych. To, co mnie zaskoczyło podczas wyboru owej gitary dla małej jubilatki, a mówiąc dosadniej – powaliło, uderzyło, oburzyło – był fakt, że instrumenty dla dziewczynek w niektórych sklepach są ... osobną kategorią. Tak, jakby muzyka miała płeć.
Felieton | Monika Gapińska

Czasem slow znaczy ... bardziej

Już kilka dobrych lat temu idea "slow life" zaczęła zdobywać coraz większą popularność. Tak mi się wydaje, że ta właśnie filozofia zdominuje tegoroczne wakacje. I choć wszystko zaczęło się od jedzenia, bo przecież w opozycji do popularnych fast foodów powstał najpierw ruch „slow food”, koncepcja powolności przeniknęła do różnych sfer życia.
Felieton | Monika Gapińska

Inspirujmy się inspiracjami geniuszy!

Amerykański neurolog i pisarz Oliver Sacks w książce „Muzykofilia. Opowieści o muzyce i mózgu” (bardzo ciekawej – polecam!) napisał: „Są ludzie, u których wrażenia jednego zmysłu stale i automatycznie uruchamiają wrażenia innych zmysłów”. Stąd zapewne artyści malarze, wyjątkowo wrażliwi na piękno, tak często czerpią inspirację z muzyki. Jak Wojciech Siudmak, którego rysunki – nieco szalone, bajkowe, pełne nieznanych fantastycznych bohaterów – można właśnie obejrzeć w Willi Lentza. To prace zainspirowane muzyką Fryderyka Chopina, a dokładniej nokturnami genialnego kompozytora.
Felieton | Monika Gapińska

Tańczmy na zdrowie!

Fajfy, dansingi, dyskoteki czy wreszcie bale – słownik synonimów podaje różne słowa określającego niemal to samo: możliwość "potupania nóżką". Niemal, bo każde z tych określeń ma jednak inny ciężar.
Felieton | Monika Gapińska

Ikony kultury

Paris Hilton i Kardashianki ciężko pracują na to miano. Ale ikony kultury są niezmienne od dekad.
Felieton | Monika Gapińska

Wygodne buty, termos z kawą... Noc Muzeów powraca!

Po dwóch latach przerwy, spowodowanej pandemią, powraca Noc Muzeów. Już w sobotę wieczorem – i nocą, rzecz jasna – zamiast rozsiąść się wygodnie przed telewizorem albo położyć spać, można zwiedzać, zwiedzać, zwiedzać... Wiele instytucji kultury, w tym Willa Lentza, przygotowało moc atrakcji.
Felieton | Monika Gapińska

A może tak city break bez wyjeżdżania gdziekolwiek?

- Błagam, nie pytaj mnie czy gdzieś wyjeżdżam na majówkę i czy mam zaplanowany jakiś city break do Włoch albo Hiszpanii. Otóż mam zamiar zrobić sobie city break bez wyjeżdżania gdziekolwiek. Zostaję w Szczecinie! – już na wejściu do kawiarni zastrzegła moja przyjaciółka, z którą umówiłam się na pogaduchy przy kawie.
Felieton | Monika Gapińska

Magnolie jak baletnice w tiulowych spódniczkach

W ogrodzie Willi Lentza posadzono magnolię, która została nazwana Max, dla upamiętnienia znakomitego architekta wspomnianego budynku – Maxa Drechslera. To nie jest jedyna przyrodniczo – historyczna wiadomość z tej instytucji. Otóż wkrótce w tutejszym ogrodzie pojawią się kolejne takie drzewka, które również będą przypominały o ważnych postaciach związanych z Willą Lentza i sferą kultury Szczecina.
Felieton | Monika Gapińska

Ku pokrzepieniu serc.

Są takie koncerty, które szczególnie się zapamiętuje, czasem na całe życie. Jestem przekonana, że wielu melomanów w pamięci jeszcze długo będzie mieć niedawny koncert ze znanego, znakomitego cyklu "Wielcy koncertmistrzowie”, który odbył się w szczecińskiej Willi Lentza. Wieczór z występem zespołu Baltic Neopolis Orchestra oraz wirtuozki skrzypiec – Meliny Mandozzi, pokazał, jak wielka jest moc muzyki, która nie tylko wzrusza czy daje radość, ale też potrafi pokrzepić rozedrgane serca.
Felieton | Monika Gapińska

Pandemia, wojna... O czym jeszcze będziemy opowiadać wnukom?

Prezentowana właśnie w Willi Lentza wystawa fotografii, autorstwa Tomasza Lazara – "Notatki z pustki", w każdym zwiedzającym wzbudza mnóstwo emocji. Jak bumerang bowiem powróciły wspomnienia z pandemii. Smutne i dramatyczne, ale też całkiem przyjemne, nawet zabawne. Jak to w życiu. To takie specyficzne, osobiste "notatki" z pamięci.
Felieton | Monika Gapińska

Czy Loewe znał się z Lentzem?

Jedni twierdzą, że to tylko legenda, inni, że absolutna prawda... Podobno podczas swojego pobytu w Szczecinie w 1831 roku gościł, w słynnym salonie artystycznym pani Tilebein, sam Fryderyk Chopin. Przyjechał tu, by spotkać się ze śpiewaczką Konstancją Gładkowską. Czy zatem mogłoby być i tak, że w tym niedużym wówczas niemieckim mieście przecięły się też drogi bogatego fabrykanta Augusta Lentza oraz wybitnego muzyka i kompozytora Carla Loewego? To pytanie przyszło mi do głowy wraz z zapowiedzią koncertu w Willi Lentza, pod nazwą: "Muzyka z czasów Augusta Lentza". Wtedy zabrzmi w tym miejscu właśnie muzyka Carla Loewego. Sprawdźmy zatem, czy spotkanie owych dżentelmenów było w ogóle możliwe...
Felieton | Monika Gapińska

Bawmy się jak Szymborska!

"Po staroświecku uważam, że czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" – stwierdziła kiedyś Noblistka, Wisława Szymborska. Co ciekawe, nie sięgała tylko po dzieła z "najwyższej półki", ale czytała dosłownie wszystko. Od "Katalogu psów rasowych", przez "Gimnastykę dla kobiet w czasie ciąży i połogu", leksykony produktów spożywczych i "Encyklopedię zamachów", po "Historię Bliskiego Wschodu w starożytności", biografię Schuberta i poezję Safony. Ot, to, co ją właśnie zaciekawiło. Skąd o tym wiadomo? Otóż o przeczytanych pozycjach pisała w felietonach przez długie lata publikowanych na łamach prasy.
COOKIESInformujemy, że w celu optymalizacji treści dostępnych w naszej stronie, jak również dla celów statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie ze strony bez zmian ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.
Zamknij