Newsletter Willi Lentza! Zachęcamy do zapisów! Szczegóły
Ikony Kultury. Robert Schumann. Toccata. Antoni Libera i Adam Tomaszewski Zapowiedź wydarzenia
Zapraszamy na kolejny pokaz spektaklu Zatrudnimy starego clowna! Zapowiedź wydarzenia
Felieton | Autorka: Monika Gapińska

Noc Muzeów przed nami. Warto nacieszyć oczy!

Najbardziej podobał mi się "Niedokończony mężczyzna" – powiedział mi piętnastoletni pasjonat karate i hip hopu, czyli syn kuzynki, z którym wybrałam się na krakowską wystawę obrazów Tamary Łempickiej.
Tu trzeba zaznaczyć, że nastolatek poszedł obejrzeć te dzieła sztuki zaintrygowany faktem – o którym mu wcześniej opowiedziałam – że obrazy Łempickiej sprzedają się na aukcjach za kilkanaście milionów dolarów i mają je w swojej kolekcji takie gwiazdy, jak Madonna oraz tym, że jego ciotka specjalnie ze Szczecina przyjechała, by pójść na tę wystawę. Być może również ruszył się z domu z nudów, bo właśnie miał ferie zimowe... Niezależnie od pobudek, dzięki którym obejrzał kilkadziesiąt obrazów Łempickiej, chłopak wyszedł z wystawy jeszcze bardziej zaintrygowany twórczością malarki niż przed wejściem do muzeum. Ba! Zadeklarował nawet, że zabierze mamę na tę wystawę. Muszą Państwo przyznać, że w ustach młodego karateki taka deklaracja to najwyższy level zainteresowania, używając tu słownictwa wprost z gier komputerowych.

Dlaczego opisuję tu tę historię? Otóż z racji, że dość często przeglądam w internecie, w tym w mediach społecznościowych, treści dotyczące historii sztuki, facebookowy algorytm niejako "podrzuca mi" choćby artykuły o wystawach, malarzach czy dziełach sztuki. Stąd w ostatnim czasie przeczytałam kilka publikacji, które przedstawiają nas, Polaków, jako całkowitych ignorantów w odbiorze sztuk pięknych. Ot, w jednym z wywiadów znany marszand powiedział, że Polacy to naród niesamowicie odporny na sztukę. Z kolei w innym ekspert do spraw rynku sztuki, stwierdził, że Polacy nigdy nie interesowali się sztuką, a szlachta wieszała na ścianach gobeliny nie z powodów dekoracyjnych, ale izolacyjnych. Trudno mi dyskutować szczególnie z tą drugą opinią, bo nie jestem historykiem, ale mam wrażenie, iż ta pierwsza jest raczej przesadzona. Skoro bowiem wspomnianą wystawę malarstwa Łempickiej obejrzało ponad sto tysięcy osób, a żeby się na nią dostać czasem trzeba było odstać w kolejce nawet cztery godziny, to chyba nie jest z nami, jako narodem aż tak źle. Zresztą, coroczne Noce Muzeów również pokazują jasno, że zainteresowanie sztuką jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Gdyby tak nie było, to do niektórych muzeów czy galerii nie byłoby przecież gigantycznych kolejek. Tak mi się wydaje.

Inną kwestią pozostaje słaba edukacja kulturowa, z jaką mamy do czynienia w polskiej szkole. Szkoda, że zarówno w podstawówce, jak i w szkole ponadpodstawowej nie ma przedmiotu: historia sztuki. Bardzo szkoda. No cóż, można narzekać na to jak jest albo ... zabrać swoją pociechę (ewentualnie dziecko kuzyna, kuzynki, brata, siostry, ... itd.) – w ramach edukacji właśnie – do muzeum, galerii czy instytucji kultury, w której można obejrzeć dzieła sztuki. Dobrym momentem na taką lekcję historii sztuki jest Noc Muzeów, która zaplanowana jest już na tę sobotę (13 maja). Szczególnie polecam wizytę w ogrodzie Willi Lentza, gdzie zostaną pokazane dzieła będące ikonami światowego malarstwa. Tak, tak! To możliwe dzięki najnowszym technikom animacji 3D oraz technologii zwanej immersją. Jeśli zatem chcecie dać się porwać w świat wirtualnej rzeczywistości mistrzów pędzla, przyjdźcie na te niesamowite pokazy i nacieszcie oczy!