Newsletter Willi Lentza! Zachęcamy do zapisów! Szczegóły
Terminy zwiedzania uległy zmianie! Zapraszamy do zapoznania się z kwietniowym grafikiem. Zwiedzanie
Zapraszamy do udziału w konkursie SAXandVILLAS 2025. Szczegóły
Latin Jazz Willa. Marita Albán Juárez Quartet. Zapowiedź koncertu
Ad Astra. Wariacje Goldbergowskie. Zapowiedź koncertu
Koncert Pasyjny. Oratorium Josepha Haydna. Siedem Ostatnich Słów Chrystusa Na Krzyżu. Zapowiedź koncertu
Kolekcja Doeringów pod lupą. Historia pewnej znajomości – nie tylko o obrazach Carla Schucha. Zapowiedź wydarzenia
Dźwięk. Wykład prof. Stefana Weyny. Zapowiedź wydarzenia
Ad Astra. Premiera i gwiazdy. Victoria w Willi Lentza. Zapowiedź koncertu
Fryderyk Chopin w Willi Lentza. Dzieła wszystkie. Wojciech Kubica Relacja
1888. Willa miłości. Powrót spektaklu! Zapowiedź wydarzenia

Walc

Oglądając filmy kostiumowe, stare zdjęcia, pocztówki, a nawet i współczesne relacje z konkursów i imprez towarzyskich, nie sposób powstrzymywać zachwytu dla tańczących par. Poruszający się odwrotnie do ruchu wskazówek zegara, zawsze wyprostowani, zawsze blisko siebie, wirujący z dłuższym krokiem na „raz”. To bez wątpienia walc, który z „zakazanego tańca” przerodził się w taniec królewski, by ostatecznie w naszych czasach stać się synonimem elegancji i dobrego smaku.
Przed Walcem ludzie tańczyli wokół siebie z niewielkim lub zerowym kontaktem, a gdy taniec zaczął zyskiwać na popularności, był krytykowany ze względów moralnych ze względu na ciasną postawę i szybkie ruchy obrotowe. Przywódcy religijni uważali to za wulgarne i grzeszne. Posuwano się do stwierdzeń, że ​​ludziom od tego tańca groziła śmierć. Francuski filozof Montaigne opisał taniec, który widział w 1580 roku w Augsburgu, gdzie tancerze trzymali się tak blisko, że ich twarze się stykały. Kunz Haas notował mniej więcej w tym samym czasie: Teraz tańczą bezbożny „Weller” lub „Spinner”, jakkolwiek to nazywają. Energiczny, chłopski tancerz, kierując się instynktowną wiedzą o środku ciężkości, wykorzystuje nadwyżkę energii do przyłożenia siły na odpowiednią miarę intensyfikując w ten sposób swoją osobistą radość z tańca.

Forma, którą znamy dzisiaj, narodziła się na przedmieściach Wiednia i w górskich regionach Austrii. W XVII wieku grano go i tańczono w salach balowych dworu habsburskiego. Pod koniec XVIII wieku ten niegdyś austriacki chłopski taniec został zaakceptowany przez wysoką klasę. Zaczęło się od tego, że jej przedstawiciele wymykali się chyłkiem z własnych bali, by dołączyć na zabawy organizowane przez klasy niższe – nierzadko własnych służących. Ale już datowany na 1776 lub 1786 rok opus życia w Wiedniu autorstwa Don Curzia zawiera entuzjastyczną notatkę: Ludzie tańczyli jak szaleni [...] Wiedeńskie damy są szczególnie słyną z wdzięku i ruchów w walcu, którymi nigdy się nie męczą.

Mimo swojej popularności taniec nie został do końca zaakceptowany w całym kraju. Wielu mistrzów tańca uważało Walca za zagrożenie dla zawodu. Jego podstawowych kroków można było nauczyć się w mgnieniu oka, w przeciwieństwie do innych tańców dworskich, takich jak menuet, których poznanie i opanowanie zajmowało sporo czasu.

Pełne uznanie walc zyskał podczas Kongresu Wiedeńskiego w 1812 roku, kiedy za sprawą rozlicznych bali i rautów cała elita europejska wirowała w tańcu, ustalając nowy porządek Europy. To jednak dzięki kompozytorskiej rodzinie Straussów i Josefem, w latach 60. XIX wieku walc osiągnął swój szczyt jako forma taneczna, kompozycja muzyczna i symbol wesołego, eleganckiego stulecia. W 1867 roku powstał najsłynniejszy walc świata „Nad pięknym, modrym Dunajem”, który z miejsca stał się nieoficjalnym hymnem Austrii.

W kolejnym pokoleniu muzyczna historia tego tańca zahaczyła nawet o Szczecin. Karl Adolf Lorenz, następca Carla Loewego na stanowisku m. in. miejskiego dyrektora muzycznego, komponował całkiem popularne walce. Warto też wspomnieć, że to właśnie Lorenz był inicjatorem i gorącym orędownikiem powstania szczecińskiego Konzerthausu, który budowany był nie tylko jako miejsce koncertów, ale także wszelkiego rodzaju spotkań, imprez i bali. Bez wątpienia walc rozbrzmiewał tam nawet kilka razy w tygodniu. Przez olbrzymie, eleganckie okna dźwięki tańca musiały roznosić się daleko, po całym mieście.

Mimo, że walc był uważany za źródło wszelkiego zła w XVII i XVIII wieku, trafił do elity i jest obecnie najpopularniejszym ze wszystkich tańców towarzyskich. Może trochę szkoda, że współcześnie już go w Szczecinie nie tańczymy na masową skalę, ale być może najbliższy wieczór z walcem w Willi Lentza będzie okazją, by choć w niewielkim stopniu wskrzesić tą wspaniałą tradycję!

Jakub Stefek