Terminy zwiedzania uległy zmianie! Zapraszamy do zapoznania się z listopadowym grafikiem. Zwiedzanie
Zachęcamy do zapoznania się z najnowszym felietonem Moniki Gapińskiej. Kilar czy Ogiński? Polonez na studniówkach i... weselach
Już 22.11 w Willi Lentza odbędzie się koncert pn. ‘’Magiczny świat muzyki’’. Więcej...
Zapraszamy na kolejny koncert z cyklu JUVENUM HORTUS. Tym razem prof. Katarzyna Dondalska przedstawi głosy przyszłości. Więcej...
Nagroda Magazynu VIP dla Willi Lentza! Szczegóły
Wyniki konkursu ‘’Listy do Augusta’’ Szczegóły
Relacja z wernisażu kolaży ‘’Tak wygląda prawdziwa poetka’’ oraz dyskusji debaty z cyklu „Wartości w kulturze – biografie, autobiografie, listy…” Więcej...
W piątek i sobotę (7 i 8 października), w Willi Lentza rozbrzmiewała przede wszystkim muzyka saksofonowa. Więcej...
Relacja z finisażu wystawy Człowiek | Przestrzeń. Więcej...
Felieton | Autorka: Monika Gapińska

Czy Loewe znał się z Lentzem?

Jedni twierdzą, że to tylko legenda, inni, że absolutna prawda... Podobno podczas swojego pobytu w Szczecinie w 1831 roku gościł, w słynnym salonie artystycznym pani Tilebein, sam Fryderyk Chopin. Przyjechał tu, by spotkać się ze śpiewaczką Konstancją Gładkowską. Czy zatem mogłoby być i tak, że w tym niedużym wówczas niemieckim mieście przecięły się też drogi bogatego fabrykanta Augusta Lentza oraz wybitnego muzyka i kompozytora Carla Loewego? To pytanie przyszło mi do głowy wraz z zapowiedzią koncertu w Willi Lentza, pod nazwą: "Muzyka z czasów Augusta Lentza". Wtedy zabrzmi w tym miejscu właśnie muzyka Carla Loewego. Sprawdźmy zatem, czy spotkanie owych dżentelmenów było w ogóle możliwe...
Późną jesienią 1820 roku do Szczecina przybył 24-letni wówczas Carl Loewe, świeżo upieczony absolwent teologii na uniwersytecie w Halle, kształcący się równolegle na muzyka i kompozytora. Początkowo otrzymał stanowisko organisty w kościele św. Jakuba, jak też nauczyciela śpiewu w Gimnazjum Mariackim oraz nauczyciela śpiewu, gry na organach, fortepianie i skrzypcach w szczecińskim seminarium nauczycielskim. W kolejnym roku został też dyrektorem muzycznym miasta, znacznie ożywiając, w kolejnych latach, tutejsze życie koncertowe.

August Lentz był o ponad trzydzieści lat młodszy od Loewego, urodził się bowiem w 1830 roku. Kiedy zatem szczeciński kompozytor odnosił już spore sukcesy na polu muzycznym i edukacyjnym, przyszły właściciel okazałej willi w dzielnicy Westend był zaledwie kilku -, a potem kilkunastoletnim chłopakiem. Niewiele wiadomo o młodości Lentza. Czy zatem jest możliwe, że pracując jeszcze jako mechanik w zakładach szczecińskiego przedsiębiorcy A. H. Zandera, Lentz bywał na koncertach Carla Loewego? Jeśli tak, to może na tych organizowanych w kościołach, które wtedy – z braku odpowiednich sal koncertowych – stały się niejako ośrodkami kultury, oczywiście we współczesnym rozumieniu. Choć nie wiadomo, czy zapracowany mechanik z ambicjami, marzący o wysokim statusie zawodowym i społecznym, miał czas na tak ekskluzywną rozrywkę, jaką były koncerty kameralne. Ale...

Festyny z okazji świąt państwowych czy kościelnych, na których obecnie – niestety! – często króluje muzyka disco polo, to nie jest "wynalazek" XX czy XXI wieku. Ludyczne zabawy zawsze cieszyły się popularnością. I tu, zostawiając na chwilę w spokoju mechanika Lentza, wrócę do Loewego. Otóż jako dyrektor muzyczny miasta, był on odpowiedzialny za oprawy muzyczne uroczystości związanych z obchodami ważnych świąt państwowych i kościelnych, a także różnych rocznic. Możliwe zatem, że Lentz pojawiał się na takich festynach połączonych z koncertami, organizowanych przez Loewego. Zwłaszcza że Szczecin był wówczas raczej niedużym niemieckim miastem, zatem rozrywek pewnie nie było tu zbyt wiele do wyboru. Jednak bezpośrednio ścieżki ciężko pracującego mechanika oraz artysty – bywalca salonów artystycznych, choćby wspomnianej pani Tilebein (która o Carlu mówiła, że jest jej „nadwornym, żelechowskim kapelmistrzem”), raczej się wówczas nie przecięły. Mimo iż August Lentz szybko wspinał się po szczeblach kariery: od mechanika w zakładach wspomnianego Zandera, po udziałowca i dyrektora fabryki. Zatem zapewne w jakimś momencie życia stał się również bywalcem salonowym.

Tyle że kiedy w 1871 roku Zander razem z A. Lentzem kupili dobrze prosperującą Fabrykę Wyrobów Szamotowych w Podjuchach, która w ciągu kilkunastu lat rozwinęła się w kwitnący koncern, Carl Loewe już nie żył. Ze Szczecina wyjechał bowiem w latach 60. XIX wieku, a zmarł w Kilonii w kwietniu 1869 roku. Pozostawił po sobie prawie kilkaset utworów wokalno – instrumentalnych, m.in. ballad i pieśni, a także około 20 oratoriów, kilka kantat i oper. W historii muzyki jest uznawany za najwybitniejszego, obok Franciszka Schuberta, kompozytora ballady wokalnej.

Muzyka Loewego jest w Szczecinie obecna, choć mogłaby być częściej. Cieszą zatem takie koncerty, jak ten w ostatnią sobotę lutego w Willi Lentza: "Muzyka z czasów Augusta Lentza". Zabrzmi wtedy właśnie muzyka Carla Loewego i wreszcie przetną się ścieżki spuścizn dwóch dżentelmenów ze Szczecina (czy raczej Stettina), jakie po sobie zostawili: perełki architektonicznej, którą możemy podziwiać przy al. Wojska Polskiego oraz kilkuset znakomitych utworów muzycznych.
COOKIESInformujemy, że w celu optymalizacji treści dostępnych w naszej stronie, jak również dla celów statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie ze strony bez zmian ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.
Zamknij